
mój rytuał
kiedy świat dotyka cię
tam, gdzie boli,
ja sprawiam, że przestaje.
nie dlatego, że znika.
tylko dlatego, że mnie widzi.
że nadchodzę.
biorę cię za rękę.
zmęczoną.
bez pytań.
zdejmuję z ciebie dzień.
napięcie.
twoje
i cudze sprawy.
potem resztę.
woda jest ciepła.
ruchy spokojne.
znasz je. lubisz.
zmywam z ciebie
to brzydko-piękne,
które przyniósł świat.
myję cię sobą.
całym. calutkim.
niespiesznie.
olejek.
kamfora.
nasz, mały świat wreszcie
zaczyna pachnieć.
otulam cię
ręcznikiem
większym niż zmęczenie.
prowadzę do łóżka.
brzuch wybiera pościel.
chłodną.
czarną. atłasową.
masuję czule.
odgarniam włosy z szyi.
oddech wraca
na swoje miejsce.
czuję, jak twoje ciało puszcza.
wreszcie wie, że może.
zasypiasz.
we śnie
jestem jeszcze bliżej.
delikatnie.
tak, jak kocha się
bez budzenia.
wiesz,
że to ja.
ten z marzeń,
które nie muszą już wracać,
bo zostały.
przytulam cię mocno.
na koniec.
i zapadamy się w noc,
która nie ma końca.
świat stoi za drzwiami.
a my odpoczywamy.
dobrze, że świat
choć trochę się
mnie boi.