
chyba wszystko
można by zamknąć
w ich pożegnaniach
i w ich powitaniach
w tym krótkim
już
i w tym długim
jesteś
w ufności
która nie robi nic
tylko siada obok
i zostaje
w uśmiech
tuż przed zaśnięciem
tym który nie potrzebuje
oprócz nich żadnego świadka
w zdziwieniu
tuż po przebudzeniu
że to wciąż ta sama twarz
a po każdej ich wspólnej chwili
jakby nowa
w drzwiach
które otwierają się
i które się zamykają
w krokach
które uczą się ich drogi
na pamięć
w ciszy
która nie jest brakiem słów
tylko ich wspólnym domem
bo oni
nie wydarzyli się raz
oni dzieją się
codziennie
między do zobaczenia
a dobrze że jesteś
i może właśnie dlatego
świat nie musi być większy
skoro mieści się
w ich jednym najdłuższym
spojrzeniu