
—p r z e d
p r z e b u d z e n i e m
budzę się wcześniej.
noc jeszcze
nie zdążyła
odejść do końca.
wciąż do siebie
przylegamy.
jakby sen
nie chciał nas rozdzielać.
nie budzę cię.
śpisz szykownie.
na długich plecach.
głowa lekko zwróconą masz
w moją stronę.
jakbyś wiedziała,
gdzie jestem.
ty wiesz to
na pewno.
patrzę na ciebie
i wczoraj
wraca cicho.
to, co było
nieziemskie.
i to, co było
zupełnie ziemskie.
wszystko
w jednym oddechu.
sięgam po kartkę.
po ołówek.
piszę o tym,
co się między nami
wczoraj
wydarzyło.
o tym,
jak świat
na chwilę
przestał się istnieć.
wyglądasz prze-pięknie.
pragnę cię
tak spokojnie,
jak pragnie się
poranka.
podnoszę się
i kocham cię
we śnie.
tak, żebyś jeszcze
nie musiała
wracać.
poruszasz się lekko.
otwierasz oczy.
mówię:
dzień dobry.
kocham cię.
uśmiechasz się.
mówisz:
ja też cię kocham,
skarbie.
leżymy jeszcze
chwilę.
potem razem
kończymy
wiersz, który
zacząłem pisać
gdy spałaś.
każde
swoją ręką.
a jednak
jednym życiem.