skoro zapraszasz. wracam do domu

nie wiesz, że ci się przyglądam.
śpisz jeszcze.

patrzę uważnie,
tak jak patrzy się na kogoś tak pięknego
jak ty

patrzę
bez pośpiechu,
z zachwytem,
z pragnieniem,
którym nie krzyczę,
tylko szepczę.

oczy nasycam.
usta pamiętają smak,
choć jeszcze
cię nie dotknęły.

czasem musnę,
tak lekko,
że twój sen
bierze to za własną myśl.

czekam.
aż otworzysz oczy
i spotkasz moje.

wtedy mówię:
kocham cię.

a ty
przylgniesz,
jakby to słowo
było miejscem.
było domem.

mija chwila.
najpierw niezauważalna.
potem już wiem.

twoje ciało
zaczyna mówić wcześniej niż ty.

wiercisz się.
nogę na nogę zakładasz.
uda zaciskasz,
pięknie,
świadomie,
jakbyś sprawdzała,
czy naprawdę tu jestem.

jest w nich napięcie.
oddech się zmienia.
ruch staje się pytaniem.
zaproszeniem.

powietrze gęstnieje.
wilgotnieje.
robi się mokre
od ciepła
i od czekania.

nigdy wcześniej
nie byłem powodem
takiego poranka.

a ty
robisz to tak pięknie.

jestem blisko.
tak blisko,
że wszystko inne
przestaje mieć znaczenie.

unoszę się nad tobą.
twoje uda
same wiedzą,
co robić.

jestem w domu.

wiercisz się dalej,
ale już z innego powodu.

i wiem,
że właśnie tak
zaczynać się będą nasze dni.

skoro zapraszasz,
wracam do domu.

Find Me
instagram
hello@ludziemiejscy.com

dobry wieczór

schroniliśmy się w mieście
w mieście wreszcie jesteśmy sami.
schroniliśmy się w mieście my - ludzie miejscy