
wtedy, gdy…
wtedy, gdy
poranek jeszcze niepewny,
jak pierwszy, ten głębszy oddech dnia.
wtedy gdy
otwierasz oczy
i przez krótką chwilę
świat nie ma imienia.
wtedy, gdy
pościel pamięta jeszcze ciepło,
a ciało sen,
a skóra jest bardziej twoja
niż zwykle.
wtedy pomyśl
o tym, że jestem.
nie obok.
nie nad.
wtedy pomyśl, że
po prostu
jestem.
jak myśl,
która wraca do ciebie sama,
bo już nie potrzebuje zaproszenia,
bo po prostu wie,
że się wymyśli.
jak ciepło dłoni,
którego jeszcze nie czujesz,
a ona już zmienia oddech.
w szybszy, głębszy.
wtedy, gdy
poranek zrobi się bliższy.
a cisza zmięknie.
i zanim wstaniesz,
zanim nazwiesz dzień,
pozwól sobie
przez jedną chwilę
wiedzieć,
że jestem.
po prostu.